piątek, 3 sierpnia 2012

Imagin Louis

 Włącz to:
 http://www.youtube.com/watch?v=E10G0uOXj04


Plotki plotkami.Nigdy w nie nie wierzyłam.Szczególnie jeżeli chodziło o mój ulubiony zespół One Direction.Kocham ich całym sercem i całą duszą.Kiedy oni czują się zle ja też.Kiedy oni płaczą ja płaczę z nimi.Kiedy ktoś ich obrażam mam ochotę podejść do tej osoby i szczerze powiedzieć jej co o niej sądzę.Oni są moim życiem.Bez nich mój świat byłby szary i nudny.Codziennie śledze stronki i blogi o nich.Dzisiaj natrafiłam na ciekawy wątek-"Jak już wiem Louis może stracić słuch".Pomyślałam że to pewnie żart albo plotka jednak postanowiłam poszperać trochę w internecie.Wszedzie o tym pisali.Ostatnią nadzieją był ich oficjalny twitter.Przeczytałam ostatni tweet i zalałam się łzami.To prawda.Louis...on nie słyszy!To wszystko przez fanki.Ja rozumiem że można być szczęśliwym kiedy zobaczy się swojego idola,ale żeby skutki były aż takie.To jest nie do pomyślenia.Płakałam coraz bardziej.Ktoś kogo głos był niesamowity,kogo chciały słuchać miliony już nigdy nie zaśpiewa w zespole.Niee!To nie tak miało się skońćzyć.Oni wszyscy razem mieli wyjśc na scenę,zaśpiewać po raz ostatni piosenkę i ostatni raz powiedzieć"Hi!We are One Direction".Zespół bez którego kolwiek,a w tym wypadku Louisa to już nie to samo One Direction.Jego głos był dla mnie jak głos żywego anioła który nie wiadomo jak pojawił się na ziemi.Ich muzyka do mnie docierała.Była ukojeniem w ciężkich chwilach.Ze łzami w oczach wybiegałam z domu.Gdzie biegałam? Przed siebię.Chciałam zapomnieć o tym.Chciałam od tego uciec.Ale to było silniejsze.Oni byli dla mnie narkotykiem.Każdego dnia,z każdą minutą chciałam więcej.Nie mogłam przestać o nich myśleć czy też śpiewać pod nosem ich piosenki.Usiadłam na ławcę,w parku w którym po raz pierwszy przyjaciółka powiedziała mi o ich istnieniu.Na drzewie wygryłam napis "Tu wszystko się zaczeło i tu się zakończy.Skoro on już nie zaśpiewa ja nie mam co żyć".Ostatni raz zapłakałam i podeszłam do pobliskiego mostu.Miałam mieszanę myśli.Skoczyć i zakończyć to piekło czy zostać i patrzeć jak on cierpi?Łatwy wybór.Stanełam na kraju.Jeden krok dzielił mnie od śmierci.Już miałam skoczyć,kiedy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i powstrzymał.
-Co rooobisz?!Pozwól mi odejść!-krzyknełam.On patrzył na mnie.Po chwili zoorientowałam się kto to jest.
-Boooże Louis to ty !Ja nie wiedziałam...-On tylko patrzył.On Cię nie słyszał.Zaczełaś płakać.
-Wiem że mnie nie słyszysz ale ja chciałam od tego uciec.Byłeś i jesteś osobą któa nadaje sens mojemu życiu.Kocham Cię.Wiem że jestem tylko zwykłą fanką.-On podał Ci telefon.Postanowiłaś zadzwonic do Harrego może on pomoże Ci się z nim dogadać.Zjawił się 2 minuty pozniej.On rozumieli się "bez słów".Lou chciał abyś pojechała z nimi do domu.Tak też zrobiłaś.Tam Harry przekazał Ci co "powiedział" Louis."Kocham ją.Nie wiem co ona mówiła i nie wiem jaka jest ale widzę że jeżeli chciała odjeść z mojego powodu to z nią chcę spędzić resztę życia".Podeszłaś do Lou i pocałowałaś go.Na następny dzień zapisałaś się na kurs nauki języka migowego aby móc dogadać się z Louisem.Teraz uwierzyłaś że z miłością swojego życia można porozumiewać się bez słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz