piątek, 31 sierpnia 2012

Smuutny Louis ;*

-Nie rób tego!Proszę Cię !
-Harry ale ja już podjełam decyzje.Kocham go i zrobię to dla niego i dla was.Z moim odejściem wkońcu się pogodzi.A gdyby on odszedł.Sam pomyśl
-Ale on Cię kocha.
-Ja też go koocham.Właśnie dlatego go robię.
-Przemyśl to-powiedział i wyszedł z pokoju.
Ja byłam pewna.Wiedziałam że chce oddać moje serce Louisowi.On tego potrzebował.Mam taką samą grupę krwi.Ja wiem że on bedzie szczęśliwy.Wiem ze on potrzebuje go bardziej niz ja.Kocham go i chciałabym być z nim ale to niemożliwe.Jeżeli nie oddam mu serca on umrze.Nie chcę tego!Chce aby dalej cieszył się życiem z czwórką swoich najlepszych przyjaciół którzy dają mu szczęście.

-Louis ja nie chcę żebyś odchodził.Kocham Cię!
-Ja też Cię kocham ale już nic nie da się z tym zrobić.Za kilka godzin umre.
-Nie pozwolę na to.
-Bo jesteś jedynym dla mnie
A ja jestem jedyną dla ciebie
Kiedy się nas połączy
Jesteśmy idealną dwójką-wyszeptał.
Wybiegłam z sali w płaczem.
-Jestem pewna ze chce oddać mu serce.!-powiedziałam do lekarza.
-Proszę się zastanowic.To poważna decyzja.
-JESTEM PEWNA-krzyknełam.
-Doobrze.
Podpisałam jakies papiery i poszłam pożegnać się z chłopcami.
-Kiedy mówiłaś że kochasz go i jestes w stanie oddać za niego życie nie wierzyłem.Ale teraz jest inaczej.Ja nie odważyłbym się na coś takiego.-powiedział Niall.Wtuliłam się w niego po raz ostatni.
-Tak bardzo cierpię..-powiedział zapłakany Harry.
Przytuliłam i pocałowałam każdego a na koniec weszłam do sali w której leży Louis.
-Lekarz powiedział że znalezli dawcę serca.! [T.I].Teraz juz zawsze będziemy razem.Za kilka godzin szczęśliwy wróce tu i Cię przytule
-Tak Lou-mówiłam płacząc.
Wyszłam.
Szłam w kierunku sali zabiegowej.Tam zakończy się moje życie.Ale wiem że to będzie dobra decyzja.Po raz ostatni spoglądnełam na świat.

-Cudownie było tu życ-wyszeptałam i weszłam na sale.

Lekarze podali mi znieczulenie.Zasnełam już za zawsze.



*Oczami Lou*
Obudziłem się.Odrazu zacząłem oczami szukać [T.I].Nie było jej koło mnie.
-Gdzie [T.I]?
-Louis...nie ma jej tu.
-A gdziee jest?
-Onaa jest..Lou to ona była dawcą!
-Cooo?! Zayn nie żartuj sobię.
-On nie żartuję-powiedział Harry i mocno go przytulił.


Od mojego odejścia mineło kilka miesiecy.Każdego wieczoru Lou "rozmawia " ze mną.Wiem że trudno jest mu się pogodzic z moim odejściem ale też wiem ze moja decyzja była służna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz